Saltar al contenido
← Todas las notas de prensa

Polonia ·

Dwie minuty i pięćdziesiąt sekund złego humoru w smokingu: obejrzałem „Mood” Mike'a Sain't Louisa z jego własnym przewodnikiem w ręku

Madrycki artysta indie alternatywny, który nazywa siebie „pierwszym cantautorem AI”, zaprasza do sali balowej PLANETY GAYFOLK. Piosenka jest listą angielskich słówek, teledysk – katalogiem min, wachlarzy i tańca

Mężczyzna z ciemnymi kręconymi włosami i brodą, w sztruksowej koszuli w kolorze wina, stoi zwrócony do aparatu między rzędami płyt winylowych w sklepie o ciepłym, przyciemnionym świetle.
Mike Sain't Louis wśród półek z płytami winylowymi. W swoim katalogu „Mood” to piosenka numer 229 z 273.

Madryt, 25 października 2026 r.

Jest taki rodzaj złego humoru, który bywa sztuką. Nie ten, który krzyczy, tylko ten, który krzyżuje ręce, unosi brew i czeka. Od tego zdania zaczyna się nowy tekst na blogu Mike'a Sain't Louisa, a ja – zamiast tylko go przeczytać – postanowiłem zrobić to, do czego autor zaprasza: włączyć teledysk do „Mood” i obejrzeć go z jego opisem obok, scena po scenie.

Najpierw krótko, kim jest przewodnik. Mike Sain't Louis to artysta indie alternatywny z Madrytu, który przedstawia się jako „pierwszy cantautor AI”. Pisze wszystkie swoje teksty, jest kompozytorem, producentem muzycznym, dyrektorem artystycznym i prezesem własnej niezależnej wytwórni MIKE SAIN'T LOUIS. Muzykę i wokal tworzy przy pomocy sztucznej inteligencji, której używa jako narzędzia produkcji i aranżacji; słowa, pomysł i kierunek artystyczny należą do niego. „Buduję własną planetę, a na tej planecie jest teatr, w którym zawsze ktoś tańczy” – pisze. Dziś ten teatr ma włączone „Mood”.

Wtorek w środku stycznia

Teledysk trafił na YouTube we wtorek, 14 stycznia 2025 roku, w samym środku tego ponurego okresu po świętach, kiedy prawie wszystkim brakuje nastroju. Trwa dwie minuty i pięćdziesiąt sekund. W katalogu „Mood” jest piosenką numer 229 z 273, a tuż za nią stoi „En un musical gay”. Na kanale wideo klip stoi z kolei zaraz po „De mito a vómito”, więc sąsiedztwo jest równie barwne z obu stron. Mike zauważa to z wyraźną przyjemnością: z klipu ze sceną i reflektorami przechodzi się prosto do musicalu, jakby obie piosenki umówiły się, że nie zejdą z desek.

Utwór należy do „Descubierto un nuevo planeta llamado GAYFOLK”, pierwszej płyty trylogii GAYFOLK – tej o zdumieniu, że istnieje planeta, na której można być sobą.

Trzydzieści słów i sala balowa

Tekst „Mood” jest krótki i bardzo dziwny. To wyliczanka angielskich słów, których w Hiszpanii używa się na co dzień bez tłumaczenia, i których – przyznaję – w Polsce też używamy coraz chętniej. Lista kończy się tak:

mood, outfit, show, vibe, wild, track, hype.

Mike pisał już o tej liście jako o wierszu, więc tym razem odkłada ją na bok. Interesuje go coś innego: co dzieje się, kiedy ta wyliczanka brzmi w sali balowej. Bo teledysk nie ilustruje słów jedno po drugim. Kiedy pada „party”, nie widzimy imprezy; przy „outfit” nie ma pokazu mody. „Robi coś lepszego: nadaje im nastrój. Daje im mood” – pisze.

Mężczyzna w smokingu

Włączam. Od pierwszego planu jest on: mężczyzna o ciemnych kręconych włosach, w czarnym smokingu, białej koszuli i z muszką, obok tytuł w kolorze gumy balonowej. Patrzy w kamerę z mieszaniną znudzenia i wyzwania. Wraca przez cały klip: en face, półprofilem, z przekrzywioną głową, z przymrużonymi oczami, z zaciśniętą szczęką.

Mike nazywa to katalogiem min eleganckiego złego humoru i ma rację. Każda twarz to inny stan ducha: ten, kto ma dość; ten, kto nie ufa; ten, kto czeka na przeprosiny; ten, kto już postanowił, że dziś będzie tańczył, nawet jeśli nikt go nie poprosi. „Lubię myśleć o nim jak o wizualnym słowniku słowa mood. Każde ujęcie to osobne hasło” – pisze autor.

Najzabawniejszy jest kontrast ze strojem. Ubrany na galę, na najbardziej uroczysty wieczór w roku, a twarz mówi, że nie ma go dla nikogo. To napięcie między etykietą a gestem jest, według Mike'a, humorem całego klipu.

Sekunda sto cztery

Zatrzymuję wideo w okolicy sto czwartej sekundy, bo Mike wskazuje ją palcem. Ten sam mężczyzna stoi na środku białej sceny, z rozłożonymi rękami i dłońmi skierowanymi do góry, jakby wzruszał ramionami przed publicznością, której nie ma. Gest „a czego się spodziewaliście?”. Autor przyznaje, że za każdym razem się przy nim uśmiecha: bez słowa bohater śmieje się trochę z siebie i ze swojego złego humoru. Od tej chwili, pisze Mike, teledysk zaczyna mięknąć. Oglądam dalej i rzeczywiście to czuć: nadąsana elegancja z pierwszych ujęć powoli przestaje być pozą, a staje się żartem, który bohater opowiada sam o sobie.

Arena, dym i dwóch tańczących mężczyzn

Wcześniej, mniej więcej w dwudziestej sekundzie, pojawia się inna postać: mężczyzna w czarnej kurtce haftowanej złotem, z bogato zdobionymi naramiennikami i w czerwonej koszuli, pośrodku placu pełnego publiczności. Potem wachlarze otwierają się jak płomienie, tancerka wiruje w niebieskim dymie, trzech facetów w fluorescencyjnych garniturach pojawia się w fantastycznym mieście. A na końcu dwóch mężczyzn tańczy razem, jakby ćwiczyli to przez całe życie.

To ostatnie ujęcie robi na mnie największe wrażenie. Po całym tym nadąsaniu, po minach i wzruszaniu ramion, klip kończy się czymś zupełnie prostym: parą w tańcu.

Dlaczego warto posłuchać w Polsce

Polska publiczność zna dobrze ten styczniowy brak nastroju, o którym mówi data premiery, i zna język „mood”, „outfit” i „vibe”, który wcisnął się do codziennej polszczyzny. „Mood” to dobre wejście w twórczość Mike'a Sain't Louisa dla kogoś, kto nie mówi po hiszpańsku: tekst jest angielską listą słów, a resztę opowiada obraz. Za tym jednym klipem stoi cały projekt PLANETA GAYFOLK: 273 single i ponad 280 teledysków, powstałych w ciągu mniej więcej dwóch lat pracy. Wiele osób odkryło go w 2024 roku dzięki „Tan Cateto”, które stało się viralem na TikToku.

Gdzie słuchać

„Mood” i cały katalog, z tekstem każdej piosenki, można słuchać i pobierać za darmo na https://mikesaintlouis.com. Muzyka jest też dostępna na Spotify, Deezerze i w głównych serwisach. Pełny tekst o teledysku znajduje się na blogu artysty: https://mikesaintlouis.com/blog/un-esmoquin-en-un-escenario-vacio-y-un-abanico-rojo-mood-y-el-salon-de-baile-de-planeta-gayfolk

O Mike'u Sain't Louisie

Mike Sain't Louis to madrycki twórca indie alternatywny, który sam nazywa się „pierwszym cantautorem AI”. Bez wytwórni i pośredników prowadzi własny label MIKE SAIN'T LOUIS, pisze wszystkie teksty i reżyseruje swój świat artystycznie, a muzykę i głos generuje z pomocą sztucznej inteligencji. Jego queerowy, bezczelny i pełen kampu pop porusza się od electropopu przez coplę po balladę, po hiszpańsku, angielsku, francusku i portugalsku. Opowiada o miłości, rozstaniach, wolności i zdrowiu psychicznym, a trylogia GAYFOLK prowadzi na planetę, gdzie każdy może żyć tak, jak chce.

Kontakt dla mediów

E-mail: info@mikesaintlouis.com Strona: https://mikesaintlouis.com Instagram: @planetagayfolk